wtorek, 21 lutego 2017

Między nami dobrze jest

Ramy sceny wyznacza świecący na niebiesko szkielet prostopadłościanu, pośrodku którego stoi czarno-szara nieduża ściana. Po jej prawej i lewej stronie leżą dwa stosy poduszek w srebrnych i fioletowych poszewkach. Zza ściany wychodzą trzej mężczyźni. Siadają na plastikowych kostkach, po czym jeden z nich oznajmia, że podjął decyzję o rozstaniu ze swoją partnerką. Wiadomość wywołuje niemałe poruszenie u pozostałych. Co jej powiedział? Jak ona to przyjęła? I właściwie co dalej?

piątek, 10 lutego 2017

Ten bal to żart

Ponoć Bal w Savoyu Pála Ábraháma był rewolucją gatunkową w swoim czasie (1932). Jednak trudno w to uwierzyć, oglądając przedstawienie Teatru Muzycznego w Lublinie.

Akcja jest typowo operetkowa i nie ma sensu jej tutaj streszczać, bo można się łatwo pogubić. Z grubsza chodzi o to, że mąż chce spotkać się z kochanką w tajemnicy przed żoną, przyjaciel pomaga mu wymyślić przykrywkę, którą już na początku żona i przyjaciółka rozgryzają. Następnie dochodzi do konfrontacji, krótkotrwałej kłótni małżonków i happy endu (dla chętnych: opis na stronie teatru). A to zakończenie było tak bez sensu, że aż go nie przyswoiłam. Logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy nie miał nic do gadania.

sobota, 4 lutego 2017

Życie jest piękne, cieszmy się!

Któż nie zna Ani Shirley – rudowłosej dziewczynki, która dzięki niewyparzonemu językowi i ogromnej wrażliwości od ponad wieku podbija serca tysięcy dzieci na świecie? Przeniesienie tej barwnej postaci na scenę było zadaniem bez wątpienia bardzo trudnym, wymagającym zmierzenia się z wieloma oczekiwaniami i wyobrażeniami widzów. W musicalu Mirosława Siedlera Ania z uroczej i bezceremonialnej dziewczynki zmieniła się w rozhisteryzowaną, trajkoczącą na wydechu pannicę.

Przez cały czas trwania spektaklu czułam, że ktoś próbuje mnie oszukać. Sprzedać swoją przekoloryzowaną, szaloną wizję w opakowaniu po mądrej i zajmującej opowieści. Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że byłam po drugiej stronie lustra i zupełnie mi się tam nie podobało. Wszystko było na opak – Ania stała się nieustannie trajkoczącym podlotkiem, Diana była sztywna, jakby kij połknęła, Maryla zachowywała się jak trzpiotka udająca dorosłą, Mateusz wykazywał się niezwykłą stanowczością, pani Linde straciła swoją dumę i rozsądek, a Gilbert… Cóż, Gilberta praktycznie nie było. Po scenie, w której przy całej klasie brutalnie szarpnął Anię za włosy, jedynie przechodził przez scenę, nie mając nic istotnego do przekazania.

piątek, 27 stycznia 2017

Ukąszenie Scorpiona

To moje odkrycie ubiegłego roku i aktualnie numer jeden na liście seriali. Nawet Lucifer i Sherlock muszą grzecznie czekać na swoją kolej. I trochę poczekają, bo przede mną jeszcze całe dwa sezony.

Fabuła nie jest skomplikowana – czwórka geniuszy wraz z agentem rządowym i byłą kelnerką ratuje świat. Banalne i naiwne, prawda? Ale jakie wciągające! Serio, nie wiem, jak scenarzystom się to udaje (i nie chcę wiedzieć, bo wtedy stracę całą frajdę), ale każdy odcinek wciska w fotel. Świetnie wyważone proporcje ciętego dowcipu, szaleńczego wyścigu z czasem i niewiarygodnych rozwiązań. Taka bajka dla trochę starszych dzieci. Przednia zabawa gwarantowana. Pod warunkiem, że nie weźmie się tego za bardzo na poważnie.

piątek, 20 stycznia 2017

Happily ever after

I oto nadeszła ostatnia część Kronik krwi – drugiego cyklu Richelle Mead rozgrywającego się w świecie morojów, dampirów, strzyg i jeszcze paru innych mało sympatycznych „gatunków”. O ile Akademii wampirów nie doczytałam (poddałam się po czwartej części, piąta była nie do przebrnięcia), o tyle Kroniki mnie zauroczyły. Na każdy tom czekałam z niecierpliwością. Na ten w szczególności. Miał przecież rozwiązać wszystkie wątki, wyjaśnić zagmatwane w poprzednich tomach kwestie i doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Mead te oczekiwania spełniła jednak tylko częściowo.

środa, 11 stycznia 2017

Tęskniąc za rozumem

Panie i panowie, czy trzeba wam przedstawiać Roberta Pattinsona – bożyszcze nastolatek i ostatnimi czasy najpopularniejszego wampira w popkulturze? Tak, tego błyszczącego w słońcu. Spodziewałam się, że trzeba.

Być może niektórych zaskoczy, że Pattinson ma większe ambicje niż melancholijny, poświęcający się dla ukochanej Edward. Ja byłam zaskoczona. Otóż ten obiecujący młody aktor dostał rolę wyrachowanego karierowicza, który pnie się po szczeblach drabiny społecznej przez łóżka wpływowych kobiet w ekranizacji powieści Guy de Maupassanta, Bel-Ami.

niedziela, 8 stycznia 2017

Kolorowe szaleństwo

Przyznaję, tego się nie spodziewałam.

Kiedy naszła mnie ochota na komedię kryminalną, przeszukałam bazę Filmwebu i trafiłam na nazwisko Reynoldsa. Co tu kryć, mam do niego słabość. Więc niewiele myśląc, włączyłam Głosy.

Jerry (Ryan Reynolds) jest sympatycznym mężczyzną, pozytywnie nastawionym do współpracowników, korzystającym z każdej okazji do zacieśnienia z nimi relacji. W jego zachowaniu czuć pewną nieporadność, ale ona tylko dodaje mu uroku. A to że Jerry chadza do psychiatry? Drobiazg. Któż dziś nie korzysta z pomocy psychoterapeuty. Rozmawia ze swoimi zwierzakami? Większość właścicieli czworonogów to robi, nie oszukujmy się. Nawet fakt, że one Jerry’emu odpowiadają, niespecjalnie dziwi czy niepokoi. Ot, szalona wyobraźnia. No właśnie – szalona…

czwartek, 5 stycznia 2017

Miłość radykalna

Któż dziś nie kojarzy siostry Chmielewskiej? Zakonnica, która pisze bloga, adoptowała kilkoro dzieci, prowadzi domy dla bezdomnych i chorych. Bywa w telewizji, głosi rekolekcje w całej Polsce. Człowiek instytucja – jak trafnie określił ją Krzysztof Ziemiec. A jednak dla mnie było to pierwsze spotkanie z tą niezwykłą osobą, niezwykle owocne, zaznaczmy.

O siostrze można pisać kilometrowe zwoje. Tymczasem Strzelczyk i Żyłka we wstępie opisują ją w kilku, dalekich od górnolotności i peanów pochwalnych, zdaniach. Krótko przedstawiają zakonnicę, która codziennie „siada w wygodnym fotelu, pije czarną, mocną herbatę, odpala kolejne papierosy”. Ten obraz uderza – tak bardzo jest normalny i pozbawiony aureolki, której spodziewałabym się po kobiecie określanej mianem współczesnej świętej.

środa, 28 grudnia 2016

A magię teatru diabli wzięli

Pomysł nagrania jednego z lepszych lubelskich spektakli przez ogólnopolską stację telewizyjną był rewelacyjny. Połowa Internetu zachwycała się i nie mogła doczekać, kiedy w domowym zaciszu, po świątecznym łasuchowaniu zasiądzie przed telewizorem i ponownie (lub po raz pierwszy) przeniesie się w świat Bułhakowa. Również zaliczam się do tej połowy Internetu, ofkors. Jednak mój zachwyt wyparował po jakichś piętnastu minutach nagrania…

sobota, 10 grudnia 2016

Panna nie tak dobrze wychowana

Romans historyczny to jest to, co zawsze poprawia mi humor i świetnie leczy książkowego kaca. Najczęściej sięgam po te z serii Amber, mam kilka sprawdzonych nazwisk. Tym razem jednak zdecydowałam się na coś nowego – a nuż…

Charity Emerson jest zdecydowana uratować starszą siostrę przed niechcianym małżeństwem. Dlatego, lekceważąc wszelkie konwenanse, proponuje hrabiemu Dure zamierzającemu oświadczyć się jej siostrze swoją kandydaturę. Wszak jemu zależy tylko na dobrze wychowanej kobiecie, z którą spłodzi spadkobiercę. Żadne romantyczne uczucia nie wchodzą w grę, co najwyżej odrobina sympatii, może przyjaźń. Hrabia ulega argumentacji przedstawionej przez Charity i nazajutrz prosi lorda Emersona o jej rękę.