wtorek, 20 czerwca 2017

Z miłości do dzieci (nie szczeniaczków!)

Co robisz, kiedy w twoim domu niespodziewanie pojawia się braciszek w garniaku, ze złotym zegarkiem na ręce i czarnym neseserem w dłoni? Próbujesz udowodnić rodzicom, że z dzieciakiem jest coś nie tak, albo usiłujesz pozbyć się intruza? Świetnie! To początek niezapomnianej przygody, która da ci znacznie więcej niż miano bohatera.

Siedmioletni Tim był szczęśliwym dzieckiem. Miał wspaniałych rodziców, którzy poświęcali mu całą swoją uwagę – „trzy bajki, pięć uścisków i piosenka na dobranoc”. Do czasu. Pewnego dnia rodzice przedstawili mu nowego członka rodziny. Bobas wprowadza chaos w poukładane życie Tima, okręca sobie wszystkich wokół pulchnego paluszka i stawia cały dom na głowie. Jednak chłopiec się nie poddaje. Odkrywa, że dzieciak tak naprawdę jest tajnym agentem, który przybył na ziemię z misją powstrzymania szefa PuppyCorp przed wypuszczeniem na rynek supermegawieczniesłodkiego szczeniaczka.

niedziela, 4 czerwca 2017

Duch końca wieku

Słowa „absynt” i „skandale” na okładce przyciągają wzrok i budzą jednoznaczne skojarzenia. Skądinąd wiadomo przecież, że Młoda Polska słynie z barwnych postaci niestroniących od alkoholu i zachowań nieprzystojących w dobrym towarzystwie. Czy można oprzeć się lekturze, która obiecuje tak pikantne historie?

Iwona Kienzler jest znana z publikacji popularno-historycznych. W swoich książkach najczęściej przedstawia historię pod kątem wpływu, jaki miały na nią kobiety – szare eminencje każdych czasów. Nie ogranicza się tylko do jednej epoki. Jest autorką m.in. wielotomowego cyklu „Historia z alkowy” – o Polsce z perspektywy sypialni władców. Wyraźnie hołduje zasadzie „uczyć, bawiąc”.

W najnowszej książce Kienzler przedstawia postacie fin de siècle’u, które w tamtym czasie rozpalały wyobraźnię i stanowiły wodę na młyn dla plotkarzy. W tym gronie nie mogło zabraknąć m.in. Władysława Podkowińskiego niszczącego swój obraz w warszawskiej Zachęcie, Marii Komornickiej, która stała się Piotrem, Włodzimierza Tetmajera popełniającego mezalians z Anną Mikołajczykówną, Stanisława Wyspiańskiego portretującego krakowską elitę w „Weselu” oraz Stanisława Przybyszewskiego nazywanego arcyszatanem modernizmu.

czwartek, 25 maja 2017

Wszyscy jesteśmy rodziną

Stare ludowe powiedzenie głosi: nie oczekuj, a nie doznasz rozczarowania. W moim przypadku sprawdziło się w stu procentach.

Nie powiem, żebym na tę część Szybkich i wściekłych czekała z niecierpliwością. Całą serię bardzo lubię, ale no naprawdę, ileż można? Poza tym bez Paula Walkera to już nie ma sensu… Zwiastun też nie zapowiadał niczego dobrego. Właściwie nie zamierzałam iść do kina, ale los zadecydował inaczej.

Tym razem Dom odwraca się od swojej rodziny, ponieważ jakaś zła kobieta z przeszłości ma na niego haka. Poświęcając się w imię większego dobra, dołącza do niej i jej niecnych planów zdobycia władzy nad światem (co ona eufemistycznie nazywa „odpowiedzialnością”). Na szczęście zła kobieta, która uprowadziła Doma, to genialna hakerka Cipher, na którą polują tajne służby specjalne. Dzięki temu powstaje superzespół do ratowania świata i oczywiście przy okazji Toretto.

piątek, 12 maja 2017

Galeria osobliwości

Polska może się nam wydawać krajem zaściankowym, w którym nic ciekawego się nie dzieje. Wszak najgłośniejsze skandale, afery i przestępstwa rozgrywają się za oceanem. Tymczasem okazuje się, że również w Polsce nie brakuje jednostek, które chciałyby wybić się ponad przeciętność drogą niezgodną z prawem.

Ta chęć wyróżnienia się na tle innych oraz potrzeba powszechnego uznania jest cechą wspólną bohaterów najnowszej książki Patryka Pleskota. Autor dał się poznać jako specjalista od czasów PRL – w poprzedniej publikacji, Zabić. Mordy polityczne PRL, przedstawił kilka z wielu zabójstw dokonanych przez władze Polski Ludowej. Teraz też porusza się po dobrze znanym gruncie i prezentuje barwne postacie, które w drugiej połowie XX i na początku XXI wieku zasłynęły ponadprzeciętną skłonnością do oszukiwania i udawania kogoś innego.

Czesław Bojarski to genialny fałszerz, który przez ponad 15 lat oszukiwał francuski bank narodowy, upłynniając banknoty stufrankowe własnego autorstwa. Czesław Śliwa przez trzy miesiące jeździł po Polsce, udając austriackiego dyplomatę i wyłudzając od ludzi pieniądze. Zbigniew Nowak jest bioenergoterapeutą, którego moc działa nawet przez zdjęcie i ekran telewizora. Jerzy Kalibabka twierdzi, że uwiódł dwa tysiące kobiet, z których większość następnie okradł. Marzeniem Eligiusza Naszkowskiego była praca dla SB, a kiedy nie dano mu możliwości rozwijania „talentu szpiegowskiego”, uciekł na Zachód z informacjami wykradzionymi z tajnego Biura Studiów MSW. Zdzisław Najmrodzki dzięki napadaniu na Peweksy zyskał powszechną sympatię Polaków i stał się solą w oku organów ścigania, którym uciekł ponoć 29 razy. Jedyna w tym gronie kobieta, Anastazja Potocka, mówi, że spała z połową sejmu, co pozwoliło jej uzyskać niezwykle istotne, pilnie strzeżone przez posłów informacje.

wtorek, 2 maja 2017

Teatr (jeszcze) studencki? [cz. 2]

Sobota przebiegła pod znakiem niejednoznaczności, może nawet kontrowersji. Pierwsza grupa, TransDramaticum, za pomocą tekstu Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk przetłumaczonego na ukraiński próbowała choć trochę uporać się z trudną historią Polski i Ukrainy po II wojnie światowej. W czytaniu performatywnym Żelaznej kurtyny zderzyli skrajne podejścia do teatru – prawicowe i liberalne, pokazali, jak radzą sobie ofiary rasistowskich zachowań, a także wykorzystywania seksualnego oraz jak postrzegamy siebie i mieszkańców sąsiednich krajów.


Spektakl Ludzie mówią… w założeniu był o przemocy wobec kobiet – fizycznej, psychicznej i seksualnej. Miał zadać pytanie o to, skąd się ona bierze. Jednak w moim odczuciu, odkupionym prawie godzinnym nudzeniem się na widowni, była to historia kobiety molestowanej w dzieciństwie przez proboszcza małomiasteczkowej parafii. Kobiety, która przez lata tego człowieka kochała i nie umiała ułożyć sobie życia z innym mężczyzną. Kobiety, która nie potrafiła ochronić swoich córek przed zapędami starego księdza. Kobiety, która została napiętnowana i wyklęta przez sąsiadów. niebopiekło zamiast rzeczywiście zadać to ważne pytanie o źródło przemocy skupiło się na nieustannym uderzaniu patologią, aż w końcu straciłam zainteresowanie tym, co działo się na scenie.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Teatr (jeszcze) studencki? [cz. 1]

Zaczęło się niewinnie. Pierwszy spektakl XIII SOFT „Kontestacji” – Trofia – w metaforyczny i subtelny sposób opowiadał o poszukiwaniu swojego miejsca w społeczeństwie, próbach przystosowania się i współżycia z ludźmi wokół. Cztery bohaterki za pomocą tańca przedstawiły swoje historie wchodzenia do społeczności, współgrania z nią i stopniowego wychodzenia z grupy, by szukać gdzie indziej miejsca idealnego dla siebie. Świetne przygotowanie ruchowe i dobre zsynchronizowanie aktorek-amatorek sprawiło, że spektakl oglądałam z niemałym zainteresowaniem. Jasność przekazu pomogła wczuć się w przedstawione sytuacje.

Na I piętrze Chatki Żaka czekali już trzej panowie z Innymi Słowy Impro. Dzięki sugestiom publiczności pozostali w temacie poszukiwania i zaimprowizowali historię dziewczyny szukającej partnera na wesele. Przez godzinę widzowie z uśmiechem mogli obserwować starania Ani, by umówić się ze starszym bratem swojego przyjaciela, a także rozmowy braci na jej temat i wplecioną historię romansu ich matki. Byłam pod wrażeniem, jak chłopaki zgrabnie radzili sobie z długą formą improwizacji, bo wcześniej miałam okazję oglądać tylko tzw. short forms. Nawet jeśli kilka razy powiedzieli coś niezgodnego z wcześniej ustaloną na scenie wersją, szybko się nawzajem poprawiali i to tak gładko, że można było tego nie zauważyć. Publiczność bawiła się świetnie, o czym świadczyły częste wybuchy śmiechu. A zakończenie było idealną kropką nad i.

sobota, 15 kwietnia 2017

Bad trip

Źródło: https://web.facebook.com/Teatr-Imperialny
W dobie facebookowego hejtu i instagramowych lajków jest grupa osób, które chronią się przed rzeczywistością w fikcyjnym świecie literatury. Udawanie kogoś innego ma pomóc im poradzić sobie w życiu.

Siedem osób czeka na Dilera. Część z nich siedzi na krzesłach, część na podłodze wśród stosów książek. Cierpliwość powoli im się kończy, narzekają na niepunktualność sprzedawcy. Nagle jedna z dziewczyn zrywa się, wykrzykując, że ma dość i nie czeka dłużej. Zostaje szybko przywołana do porządku przez sprawczynię całego zamieszania – tę, która ich wszystkich tu umówiła. Przecież towar zamówili dla siedmiu osób, nie mogą się teraz wycofać z transakcji. Wywiązuje się żywa dyskusja o wcześniejszych doświadczeniach z Tołstojem, Céline’em, Faulknerem, de Beauvoir. Kiedy w końcu przychodzi Diler, wszyscy niemal rzucają się na jego czarną teczkę. Tak zaczyna się „zła podróż” z Dostojewskim.

piątek, 17 marca 2017

Kiedy muzyka zabija

Okładka tej niewielkiej książki intryguje. Na szarym tle czerwieni się jaskrawa kropla krwi. Nad nią wiszą klawisze fortepianu kształtem przypominające noże. Pod – trudne do wymówienia nazwisko autorki. Doina Lungu to dwudziestosześcioletnia Mołdawianka, której debiut został określony jako „przełom w lokalnym życiu literackim”. Niestety, ja mimo szczerej chęci niczego przełomowego w nim nie znalazłam.

Adam Nowak to genialny kompozytor, którego powołaniem jest zbawienie świata za pomocą symfonii, jakiej nikt dotąd nie stworzył. Do tego potrzebuje jednak grzeszników. Muzyka nieustannie rozbrzmiewająca pod jego czaszką daje się ujarzmić dopiero za pomocą krwi osób żyjących niezgodnie z prawem Bożym (w interpretacji Adama). Do ukończenia potrzeba jeszcze tylko jednej, największej ofiary. Któż się nada do tej roli lepiej niż siejąca zgorszenie, egoistyczna do szpiku kości lesbijka?

poniedziałek, 6 marca 2017

John Wick, czyli zabij ich wszystkich

Jeśli się o tym filmie myśli zbyt dużo i w nieodpowiednich kategoriach, można odnieść wrażenie, że jest idiotyczny. Ale podczas seansu cały ten wydumany bezsens nie ma najmniejszego znaczenia. Już dawno nie bawiłam się w kinie tak dobrze.

Film zaczyna się rewelacyjnie – od porządnej strzelaniny pod tytułem „Kill’em all”. Jest też śliczny niezniszczalny Mustang rocznik ‘69. No i oczywiście przystojny facet w garniturze oraz rosyjska mafia. Później jest już tylko lepiej: więcej mafii (na scenę wkracza włoska), więcej strzelanin, więcej garniturów i znikoma ilość dialogów.

Skoro o dialogach mowa. Nie są mocną stroną filmu. Zwłaszcza te, które miały być czymś więcej niż wymianą informacji (np. monolog Gianny D’Antonio). Można je spokojnie wyciąć i nikt na tym nie ucierpi. Nowością jest dla mnie ograniczenie do minimum dowcipu i sarkazmu w kwestiach bohaterów. Postacie nie silą się na humor i generalnie nie tracą czasu na gadanie. Wolą się bić.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Szkolny teatr Słowackiego

Warto od czasu do czasu zmienić środowisko/towarzystwo i dać się oszukiwać innej grupie aktorskiej niż lubelska. Niektórzy wychodzą z założenia, że każda przyjezdna rzecz jest lepsza od tutejszej. Choć nie uważam, że lubelskie produkcje teatralne są niedobre, przez chwilę podzielałam powyższe przekonanie, że jeśli coś do Lublina przyjeżdża, na pewno jest lepsze niż to, co aktualnie oferują lokalne teatry. Jakże się myliłam…

Na ciemną pustą scenę wchodzi młoda kobieta ubrana w długą kolorową spódnicę i różową koszulę. Zbliża się do krawędzi sceny i zaczyna śpiewać. Trudno odróżnić pojedyncze słowa, ale muzyka wprowadza przyjemny nastrój. Po kilku minutach do kobiety dołącza mężczyzna. Mąż lub kochanek. Ona unika kontaktu fizycznego, wyślizguje się z jego objęć, próbuje zacząć rozmowę. Przerywa im wejście drugiej pary. Podejmują salonowy small talk.