środa, 18 października 2017

Za jednym wszechświatem drugi wszechświat

Wyobraź sobie, że twój świat nie jest jedyny, że wiedziesz jeden z wariantów swojego życia, że jesteś zaledwie jedną z tysięcy wersji siebie. Brzmi przerażająco? Marguerite Caine doświadcza tego, przeskakując między równoległymi wszechświatami w poszukiwaniu mordercy swojego ojca.

Rodzice głównej bohaterki odkryli wielowymiarową budowę świata i zbudowali medalion pozwalający przenosić się do nich. Oczywiście taka technologia musi wzbudzać kontrowersje. Znajdą się zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy, oraz tacy, którzy chcieliby zatrzymać ją tylko dla siebie. Marguerite uświadamia to sobie, gdy jej tata zostaje zamordowany przez jednego z najbliższych współpracowników. Dziewczyna, motywowana pragnieniem zemsty, rzuca się w nieznany sąsiedni wymiar, w którym Paul próbuje ukryć się przed sprawiedliwością.

wtorek, 10 października 2017

Porzućcie wszelką nadzieję...

Praca w korporacji wydaje się dziś wdzięcznym tematem na książkę. Wzbudza niemałe zainteresowanie zwłaszcza wśród osób, które nigdy nie pracowały w wielkiej firmie i są ciekawe, jak wygląda korporacyjna rzeczywistość. Czy pracownicy faktycznie dążą do celu po trupach? Zaprzedają duszę i rodzinę dla awansu? A może to tylko stereotypy? Wszak żyjemy w erze stawiania na niewymierne wartości, promowania asertywności i ogólnego slow life.

Anna Zacharzewska tym razem, po obyczajowej satyrze i thrillerze, bierze na warsztat brutalny korpoświatek. Bez pardonu odsłania kulisy pracy dyrektorów w wielkiej firmie, zmuszając do zastanowienia się, ile człowiek jest w stanie poświęcić dla dostatniego i wygodnego życia.

środa, 4 października 2017

Posłuchajcie mej piosenki

Co robi znany pisarz, kiedy nowa powieść jeszcze niegotowa, a trochę gotówki w zasadzie by się przydało? Korzysta z tego, co już ma – i wydaje drukiem swój blog.

Myślę, że Łukasza Orbitowskiego przedstawiać nie trzeba. Kojarzą go i fani fantastyki (w której debiutował), i miłośnicy ciężkiej literatury obyczajowej (za którą dostał Paszport Polityki), i widzowie TVP Kultura (gdzie prowadzi program Dezerterzy), i bywalcy Facebooka (gdzie udziela się na fanpejdżu). Tym razem Orbitowski pokazuje się czytelnikom od strony, którą niektórzy już znają, ale chętnie przyjrzą się jej w nieco odmiennym świetle, a inni chcieliby poznać, ale dotąd jakoś się nie złożyło.

Rzeczy utracone to po prostu zbiór wpisów, które ukazywały się na blogu Orbitowskiego przez ostatnią dekadę. Są, jak sam mówi, nieco podrasowane i przetasowane, ubrane w miękką okładkę, na której sam autor spogląda gdzieś w bok wzrokiem melancholijnym spod odrobinę zmarszczonych brwi. To niejedyny jego wizerunek – jeśli komuś wersja zamyślona nie odpowiada, może popatrzeć na Orbitowskiego wyłaniającego się z mroku (str. 2) lub prawie uśmiechniętego (skrzydełko IV strony okładki). Zapachniało megalomanią? Takie jest pierwsze wrażenie, które nasila się po kilku początkowych tekstach zachęcających do zadania sobie i autorowi pytania: co mnie to obchodzi? Jednak później, wraz z uświadomieniem sobie ogromnego dystansu do świata i samego siebie praktykowanego przez Orbitowskiego, to odczucie słabnie.

środa, 27 września 2017

Pecha mieć

Chyba każdy z nas zna to uczucie, gdy absolutnie wszystko idzie zupełnie nie tak, jak byśmy chcieli. Nieraz zdarzyło się nam pewnie przeklinać zły los albo narzekać na paskudnego pecha. Ale powiedzmy sobie szczerze: czy ten pech rzeczywiście był taki straszny? Widywaliśmy błąkające się po świecie dusze? Mieliśmy wizje czyjejś śmierci albo musieliśmy zagonić stado parszywych demonów z powrotem do piekła? Raczej nie.

Bohaterka Szamanki od umarlaków marzy o normalnym życiu: o studiach na drugim końcu kraju, mieszkaniu w akademiku, zakrapianych imprezach i zakuwaniu w sesji. Niestety, jest to praktycznie niewykonalne z depczącym jej po piętach Pechem (tak, takim wybitnie wrednym, przez wielkie P). Kiedy tylko dziewczynie udaje się uciec nadopiekuńczym rodzicom, niepotrafiącym pogodzić się z posiadaniem dziecka pozbawionego jakichkolwiek magicznych zdolności, pakuje się w iście piekielną kabałę.

środa, 20 września 2017

Kochaj i walcz

Moja matka powtarzała mi milion razy, że ponieważ jestem kobietą, muszę pracować dwa razy ciężej niż mężczyzna, by zyskać ten sam poziom szacunku. A ponieważ jestem czarna, muszę pracować cztery razy ciężej, by zyskać należny mi szacunek. Muszę zatem pracować osiem razy ciężej i tego właśnie ode mnie oczekuje”.

Kaye ma idealne życie – jest wiceprzewodniczącą samorządu, kapitanem drużyny cheerleaderek, uzyskuje najlepsze oceny w klasie z rozszerzonym programem. No i ma równie uzdolnionego chłopaka, z którym planuje iść na studia, a potem wziąć ślub. Jednak na tym perfekcyjnym obrazku widać coraz więcej pęknięć. Gdy okazuje się, że źle policzono głosy w plebiscycie na Najlepszych i cała odpowiedzialność za to spada na Kaye, dziewczyna uświadamia sobie, że jej związek jest oparty na nieustannej rywalizacji, życie to ciągła walka o uznanie, a jedyne wsparcie, jakie otrzymuje, pochodzi od szkolnej czarnej owcy, Sawyera.

czwartek, 14 września 2017

Pozory, pomyłki i zmiany

Nie potrafiłabym nawet odtworzyć, w jaki sposób turbulencje ostatnich dni sprawiły, że znalazłam się w punkcie, w którym zdecydowałam się nigdy więcej nie zakładać moich uroczych okularów, pantofli na obcasie kitten ani spódnicy ołówkowej”.

Tia, główna bohaterka pierwszej części cyklu Najlepsi, jest szczęśliwa w związku z „tym nowym z Minesoty”. Jednak okazuje się, że nie tylko jej przyznany w szkolnym plebiscycie tytuł przysporzył kłopotów. Jej przyjaciółka Harper, ekscentryczna artystka, oraz gwiazda drużyny futbolowej, Brody, zostali wybrani jako para hipotetycznie idealna. Oboje spotykają się z kimś innym, a jedyne, co ich łączy, to zaskoczenie z wyniku głosowania.

Para głównych postaci została skonstruowana na zasadzie przeciwieństwa. Harper jest introwertyczką, która czas najchętniej spędza robiąc zdjęcia. Bardzo przejmuje się tym, co powiedzą inni, unika konfrontacji i nigdy nie pokazuje po sobie negatywnych emocji. Natomiast Brody to szkolny playboy, ryzykant i imprezowicz. Dziewczyny zmienia jak rękawiczki, a pojęcie odpowiedzialności zna tylko z definicji słownikowej. Chociaż tych dwoje zna się od przedszkola, nigdy nie przyszło im do głowy, że mogłoby połączyć ich coś więcej. Tytuł Byliby Idealną Parą niejako zmusza ich do sprawdzenia, czy może jednak znajomi ze szkoły nie mają trochę racji.

sobota, 9 września 2017

Kłopoty z dorastaniem

To przez miłość wszystko zaczyna się plątać […] Miłość i presja, i poczucie, że kiedy jesteś z tym facetem, żyjesz całą pełnią, a kiedy cię opuści, będziesz kimś mniej wartościowym niż przedtem. Jeżeli się zakochasz, przywiązujesz się do kogoś, więc nie możesz już robić tego, co chcesz robić”.

Znana już polskim czytelnikom Jennifer Echols to specjalistka od lekkiej literatury młodzieżowej, w której bohaterowie przeżywają zwyczajną młodzieńczą miłość, bez wielkich dramatów i mrocznej przeszłości. W najnowszym cyklu Najlepsi przedstawia trzy przyjaciółki, które muszą poradzić sobie z nieoczekiwanymi tytułami przyznanymi w szkolnym plebiscycie.

Tia Cruz jest duszą towarzystwa, która lubi się zabawić – napić, poflirtować bez zobowiązań. Ciężko pracuje na swoją reputację: za wszelką cenę unika odpowiedzialności, notorycznie nie odrabia prac domowych i spóźnia się na lekcje. Will stanowi jej idealne przeciwieństwo. To ułożony chłopak z ambicjami, który marzy o funkcji kapitana bębniarzy w szkolnej orkiestrze, chce iść na studia i mieć porządną dziewczynę. Wydaje się niemożliwe, by tych dwoje kiedykolwiek się dogadało. Tymczasem, w myśl zasady, że przeciwieństwa się przyciągają, od pierwszego spotkania zaczyna między nimi iskrzyć. Na tyle skutecznie, że otrzymują tytuł Flirt roku w głosowaniu na Najlepszych.

sobota, 2 września 2017

Historia pozorna

Pilch uwił sobie wygodne gniazdko na polskim parnasie i doczeka w nim w spokoju końca świata, jeśli nie popełni więcej prozy spod znaku esejowo-felietonowo-dygresyjno-spowiedniczo-dziennikowego, który patronuje jego najnowszej „powieści”.

Blurb zapowiada historię miłosną – ekstatyczną, burzliwą, destrukcyjną i mgnienie oka trwającą. Tymczasem książka zaczyna się od rozważań o związkach ogólnie. Swoisty wstęp? W porządku. Czekam na objawienie się zapowiadanej big love. Ale nie. Dostaję serię dygresji: o samobójstwie, rozstaniach, samotności, pustce, literaturze, minionym życiu erotycznym… Między tym wszystkim jak kwiatek przy kożuchu tkwi opowiadanie niejakiej Atiny Milić. Bohaterka, rzekomo główna, pojawia się dopiero po dziewięćdziesięciu stronach. Owszem, narrator coś tam przebąkuje, że nieziemsko piękna Pralina Pralinowicz niespodziewanie zyskała status kobiety jego życia, ale niewiele z tego wynika. Nie wiadomo, jak długo ze sobą byli, czy razem mieszkali (śmiem przypuszczać, że nie), jak się rozstali, czy Pralina umarła (jest i taka sugestia)… „Nieskończenie piękna” dziewczyna, podobna i jednocześnie niepodobna do wenecjanki z obrazu Dürera, zdaje się niczym więcej jak tylko pretekstem do snucia rozważań na tematy mniej lub bardziej życiowe.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

O dwóch takich...

Wiemy, jak często zdarza się, że ekranizacja jest lepsza (ciekawsza/bardziej wciągająca/klimatyczna/etc.) od książkowego pierwowzoru. Większość pewnie powie, że to niemożliwe. No cóż, wygląda na to, że zdarzają się wyjątki, co niniejszym zaświadczam.
Cykl Rizzoli&Isles autorstwa Tess Gerritsen ma już swoje lata, jednak ja trafiłam na niego zaledwie kilka miesięcy temu, i to za sprawą serialu. Partnerki mnie uwiodły, nie zagadkami kryminalnymi (choć czasami są intrygujące), ale postaciami. Zakochałam się w Jane i Maurze, Frankiem, Tommym i Angeli, Froście i Korsaku. W zasadzie oglądam ten serial dla nich – relacje między nimi, ich wychodzące na jaw sekrety, niejasna przeszłość – to jest to, co fascynuje i każe włączyć kolejny odcinek, gdy tylko poprzedni się skończy.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Kosmiczna przygoda

Ziemię wyniszczają katastrofy biologiczne, wariujący klimat i wojny. Przypuszcza się, że jej biosfera przetrwa jeszcze zaledwie wiek. W takich warunkach sześć tysięcy odważnych, żądnych przygód lub zdesperowanych osób decyduje się wyruszyć w kilkuletnią podróż na niezbadaną planetę, by rozpocząć na niej nowe życie.

Nancy Kress, wielokrotnie nagradzana amerykańska pisarka SF, jest w Polsce praktycznie nieznana. W latach 90. przetłumaczono jej cykl Żebracy, następnie Prawdopodobieństwo. W tym roku wydawnictwo Rebis wydaje dylogię Crossfire napisaną prawie piętnaście lat temu.

Bohaterowie Ognia krzyżowego lecą na Zielnik, odległą planetę podobną do Ziemi, z różnych powodów. Prezes korporacji organizującej wyprawę ucieka od swojej przestępczej przeszłości. Przywódca Czejenów pragnie przywrócić swojemu ludowi pierwotną więź z naturą. Nowi Kwakrzy marzą o spokojnej egzystencji z dala od wojen i przemocy. Sześć tysięcy ludzi, sześć tysięcy powodów i jeden cel. Przynajmniej do pewnego momentu. W obliczu kontaktu z dwoma skrajnie różnymi gatunkami Obcych, które stanowią potencjalne zagrożenie dla ziemskich emigrantów, cele i działania kilku osób odpowiedzialnych za całą społeczność zaczynają się istotnie różnicować.